• RSKI Ośrodek Wsparcia Spółdzielczości Socjalnej w Pyrzycach
  • Powiaty: stargardzki, pyrzycki, gryfiński, choszczeński, myśliborski Powiaty: stargardzki, pyrzycki, gryfiński, choszczeński, myśliborski
  • Ośrodek Wsparcia Ekonomi Społecznej Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej w Dobrzanach
  • Człowiek najlepsza inwestycja Człowiek - najlepsza inwestycja !

     

Niezwykłe przedsiębiorstwa

Oni płyną z prądem

Wiele miesięcy przygotowań do prowadzenia działalności, udziału w szkoleniach, dopracowywania biznesplanów i spotkań z doradcami Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej w regionie stargardzkim – tak wyglądała droga do przedsiębiorczości społecznej założonej niedawno Spółdzielni Socjalnej „Miedwie”. 3 września 2014r. w Reptowie spółdzielnia uroczyście otworzyła swoje podwoje.

Uroczystość rozpoczęła się od przecięcia wstęgi, którego dokonali Wójt Gminy Kobylanka, Andrzej Kaszubski, Proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej w Reptowie, Ksiądz Paweł Ostrowski oraz Prezes Spółdzielni Socjalnej „Miedwie”, Joanna Terebecka.  Osoby te czynnie brały udział  w założeniu spółdzielni, ponieważ jest ona jedną z trzech pierwszych w regionie spółdzielni socjalnych osób prawnych, założoną właśnie przez Gminę Kobylanka oraz reptowską Parafię. Głównym zajęciem nowej spółdzielni jest obecnie przygotowanie posiłków dla uczniów szkół gminnych, świadczenie usług cateringowych i porządkowych.

Już myślą o przyszłości

Podczas uroczystego otwarcia, po oficjalnym przecięciu wstęgi, powitano wszystkich zaproszonych gości. – To duże wyzwanie dla wszystkich, którzy są odpowiedzialni za funkcjonowanie spółdzielni (…) Jako organ założycielski będziemy dokładali wszelkich starań, aby ta inicjatywa rozkwitła (…) Dzięki spółdzielni kolejne osoby otrzymają pracę. Mam też nadzieję, że już wkrótce z przygotowanych posiłków będą się cieszyć nasze dzieci – mówił Andrzej Kaszubski. Po nim wystąpił Ksiądz Paweł Ostrowski. - Wspólnie będziemy przemierzać tę drogę i oczywiście działać nie tylko na rzecz Reptowa, ale całej naszej gminy, a nawet gmin ościennych. Nasza parafia będzie wspierać wszystkie takie inicjatywy, które służą wspólnocie mieszkańców – zapewniał. Irena Rybczak, w imieniu całej Rady Gminy, wyraziła natomiast uznanie dla tej inicjatywy i wręczyła Prezesce Spółdzielni Socjalnej upominek. Za  życzenia wszystkim dziękowała Joanna Terebecka, która po części oficjalnej zaprosiła wszystkich gości na przepyszny poczęstunek. Ku zaskoczeniu gości, honory czynili Andrzej Kaszubski i Paweł Ostrowski, którzy wszystkim gościom nalewali przygotowaną przez pracowników spółdzielni zupę. Była też okazja zwiedzenia zaplecza i obejrzenia nowego wyposażenia kuchni.

————————————————————————————————————————————————————

I zaświecił „Promyk”

Dnia 19 sierpnia br. w Goszkowie odbyło się uroczyste otwarcie Spółdzielni Socjalnej „Promyk”, której celem jest tworzenie nowych miejsc pracy, między innymi dla osób niepełnosprawnych. To jedna z trzech pierwszych w województwie zachodniopomorskim spółdzielni socjalnych osób prawnych, które powstały niedawno przy wsparciu Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej w regionie stargardzkim.

Spółdzielnia w swojej ofercie ma obiady abonamentowe z dowozem do klienta, usługi cateringowe oraz organizację wszelkiego rodzaju imprez okolicznościowych – wesel, komunii, chrzcin, rocznic, itd. W tej chwili w spółdzielni zatrudnionych zostało 5 osób, w tym trzy byłe uczestniczki Warsztatów Terapii Zajęciowej w Goszkowie, które pracować będą pod okiem profesjonalnego szefa kuchni oraz menadżera.

Razem można więcej

Spółdzielnia Socjalna „Promyk” założona została przez Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Promyk” w Goszkowie oraz Powiat Gryfiński/Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gryfinie. Pomysłodawczyniami i realizatorkami pomysłu były panie Alina Leończyk ze stowarzyszenia „Promyk” oraz Marianna Kołodziejska – Nowicka, Dyrektorka PCPR-u. Wszystko zaczęło się od przystąpienia do rekrutacji osób zainteresowanych tworzeniem spółdzielni socjalnych zorganizowanej przez Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej w regionie stargardzkim, który w swoich działaniach miał również przyznanie dotacji w wysokości do 100 tys. zł dla nowo powstałych spółdzielni socjalnych. Po cyklu szkoleniowym, doradczym oraz złożeniu biznesplanów i ich ocenie przez komisję, wyłoniła się jedna spółdzielnia socjalna osób fizycznych, założona przez grupę osób bezrobotnych oraz trzy spółdzielnie socjalne osób prawnych, a wśród nich właśnie Spółdzielnia Socjalna „Promyk” z Goszkowa.

Uroczyście i pysznie

Na oficjalne otwarcie przybyli liczni goście, a wśród nich lokalne władze, przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego oraz różnych organizacji, przyjaciele stowarzyszenia „Promyk” oraz rodzice uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej w Goszkowie. Wraz z założycielkami spółdzielni gości powitał Starosta Gryfiński Wojciech Konarski. W uroczystym przecięciu wstęgi udział wzięła również Małgorzata Marcinkowska reprezentująca Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej w regionie stargardzkim. Nie obyło się bez łez wzruszenia. Po oficjalnej części goście zaproszeni zostali na poczęstunek i jednocześnie prezentację umiejętności kulinarnych pracowników spółdzielni. Wszyscy zgodnie życzyli „Promykowi” jak największej liczby klientów i jak najszybszego rozwoju.

————————————————————————————————————————————————————

Najważniejszy jest dialog


W listopadzie 2013 roku w Pyrzycach otwarty został Klub Kibica – pierwszy w powiecie pyrzyckim pub prowadzony przez spółdzielnię socjalną. Jak zapewniają członkowie, to nie ostatni projekt Spółdzielni Socjalnej Aktywni Zawsze.

Z członkami SS Aktywni Zawsze, o początkach działalności i planach na przyszłość, rozmawia Barbara Pastuła.

Barbara Pastuła: Jak to jest, kiedy grupa znajomych postanawia założyć spółdzielnię socjalną?

Justyna Słota: Faktycznie wszyscy znamy się od dawna. Inicjatorką pomysłu była Małgosia Piotrowska. To ona rzuciła hasło „zakładamy spółdzielnię” i zgłosiła nas do projektu. Ucieszyłam się, bo zobaczyłam dla siebie szansę na podjęcie pracy.

Anna Kuzdak: Cieszyliśmy się, ponieważ pojawiła się możliwość zmiany naszego życia.  Nie bardzo wiedzieliśmy, co nas czeka, ale byliśmy pewni, że będzie to coś dobrego.

B.P.: Od czego zaczęliście swoje działania?

J.S.: Od pomysłów na działalność. Przegadaliśmy, co możemy robić, co umiemy, na czym się znamy i jakie mamy możliwości lokalowe.

A.K.: Każdy proponował to na czym się zna, zgodnie z własnym doświadczeniem zawodowym, życiowym. Rozmawialiśmy i zastanawialiśmy się, jak to wszystko połączyć, bo przecież każdy w życiu zajmował się czymś innym. A teraz mieliśmy robić coś wspólnie.

B.P.: Postanowiliście prowadzić Klub Kibica – czy spółdzielnia ma coś wspólnego ze sportem?

J.S.: Małgosia jest prezesem klubu sportowego, nasze dzieci należą do klubu. Pomyśleliśmy, ze potrzebne jest takie miejsce, w którym wszyscy mogli by się spotykać. Planowaliśmy otworzyć klub w Żabowie, ale niestety nasze plany związane z lokalem nie powiodły się. Mieliśmy chwile zwątpienia, że nie otworzymy spółdzielni, że nie damy rady, że  się nie uda…

A.K.: Postanowiliśmy poszukać lokalu poza naszym miejscem zamieszkania. Tak udało nam się wydzierżawić 100 m2 przy jednej z głównych ulicy Pyrzyc.  Zapewne tak właśnie miało być, że to w tym miejscu powstał nasz Klub Kibica.

B.P.: Czy posiadacie doświadczenie, przygotowanie gastronomiczne? Jak sobie radzicie w tej niełatwej branży?

Patrycja Golau: Ja chyba jako jedyna mam doświadczenie, ponieważ przez 8 miesięcy pracowałam w barze.

A.K.:  Ja pierwszy raz stanęłam za barem właśnie w naszym klubie. Mogę powiedzieć, że zostałam rzucona na głęboką wodę, ponieważ przyjechałam do klubu z zamiarem sprzątania. Okazało się jednak, że potrzebna jestem do obsługi klientów. Tak to się zaczęło. Początki były trudne. Musiałam nauczyć się nie tylko nalewać piwo, robić drinki, obsługiwać kasę fiskalną, ale również rozmawiać z klientami… Po dwóch miesiącach mogę powiedzieć, że czuję się coraz lepiej i za barem i w kontakcie z klientami. Widzę zmianę też u siebie. Stałam się pewniejsza siebie, bardziej otwarta, uśmiechnięta.

B.P.: Spółdzielnie tworzą członkowie o różnych osobowościach, pomysłach, kompetencjach. Macie jakiś złoty środek, aby takiej grupie udał się biznes?

Małgorzata Piotrowska: Najważniejszy jest dialog, zaufanie, współpraca, czas  na wypracowanie  reguł i zasad. Czasem pojawiają się emocje, głośne rozmowy, a nawet łzy, ale najważniejsze jest chyba to, że chcemy dalej razem działać, rozmawiać. Staramy się zrozumieć siebie nawzajem.

J.S.: Pracując w grupie, trzeba przygotować się na dobre i złe chwile. To, co robimy, jest dla nas wszystkich nowe, nieznane. Wszyscy się uczymy, wszyscy potrzebujemy czasu i zrozumienia. Nie zawsze potrafimy zapanować nad emocjami.

B.P.: Jakie macie plany, marzenia  związane z  Waszą  spółdzielnią?

J.S.: Chcielibyśmy się rozwijać, mieć tzw. drugą nogę. Niestety póki co nie mamy środków na nowe inwestycje, ale wszystko przed nami.

M.P.: Wiosną planujemy organizować imprezy plenerowe, wynajmować namioty, obsługiwać targi, jarmarki, festyny. Będzie to dla nas dodatkowe źródło zarobków.

B.P.: Co powiedzielibyście tym wszystkim, którzy rozważają prowadzenie własnej działalności i  myślą o założeniu spółdzielni socjalnej?

A.K.: Warto spróbować, bo jeśli tego nie zrobią, to nigdy nie dowiedzą się, jak to jest.

M.P.: Jeśli ktoś ma pomysł i może skorzystać z dotacji, to warto podjąć wysiłek i założyć swój własny biznes.

J.S.: To dobry pomysł, ale trzeba być świadomym, że to ciężka praca, wymagająca dużego zaangażowania.

Marcin Kuzdak: Uważam, że każdy powinien spróbować, ale pomysł na biznes niech będzie inny, nie taki jak nasz. (śmiech)

B.P.: Dziękuję za rozmowę.

————————————————————————————————————————————————————

To był impuls…

 17 lutego 2014 r.  oficjalnie  zainaugurowała swoją działalność spółdzielnia socjalna „Impuls” z Żalęcina. Do  wyremontowanej świetlicy,  mieszczącej się przy szkole, przybyli licznie zaproszeni goście, wójt i radni gminy Dolice, przedstawiciele innych spółdzielni oraz osoby wspierające powstanie spółdzielni.  Pojawili się  także  najbardziej   zainteresowani – dzieci i młodzież oraz mieszkańcy Żalęcina. Świetlica  została wyremontowana z dotacji, jaką spółdzielnia otrzymała w ramach projektu realizowanego przez firmę 4C  oraz pomocy gminy, która dołożyła 50 tysięcy złotych.

 

Z Mirosławą Andrzejczyk, Prezes spółdzielni „Impuls”, rozmawia Barbara Pastuła

Barbara Pastuła: Spółdzielnia Socjalna   „Impuls” oficjalnie rozpoczęła swoją działalność. Jak się  czujecie jako autorzy  tego sukcesu?

Mirosława Andrzejczyk: Nie wiem, czy jesteśmy autorami sukcesu, ale jesteśmy zadowoleni  ze swojej inicjatywy i z działań, jakie podjęliśmy.  Dzięki temu, że zarządzamy świetlicą wiejską, mamy kontakty z naszymi mieszkańcami i to nas cieszy, bo poznajemy się nawzajem,  a zwłaszcza z dziećmi, które są wspaniałym darem i dysponują bardzo ciekawymi pomysłami. Nasze dzieci z Żalęcina są bardzo grzeczne. Przychodząc na świetlicę, zachowują się poprawnie. Malują, rysują i bawią się. Wspaniale jest patrzeć na to, co robią  i na ich pomysły.

B.P.: Wiem, że początki nie były łatwe, nie wszystkim podobał się Wasz pomysł  na biznes. Jak jest dziś?

M.A.: Początki nie były łatwe i teraz też nie jest lekko. Ale nie wracamy do przeszłości, nie rozpamiętujemy tego, co było. To pierwsza spółdzielnia w naszej wiosce  i może dlatego mieszkańcy nie wiedzieli, z czym wiąże się taka działalność. Na pewno nie wszystkim podobało się to, że dostaliśmy wsparcie na działalność.  Nie cofamy się jednak, tylko idziemy do przodu.

B.P.: Na kogo mogliście liczyć? Kto nie odmówił pomocy?

M.A.: Najbardziej mogliśmy liczyć na pomoc ze strony Wójta Gminy Dolice Grzegorza Brochockiego i Krzysztofa Musiatowicza – szefa firmy 4C. Nikt z nas nie był dotychczas przedsiębiorcą, więc wiele rzeczy robiliśmy po raz pierwszy. Pisaliśmy biznesplan, kalkulowaliśmy koszty, poznawaliśmy przepisy prawne, księgowe. Odbyliśmy wiele szkoleń i warsztatów.

B.P.: Jaką działalność prowadzi spółdzielnia?  Ilu liczy członków?

M.A.: Tak jak powiedziałam, prowadzimy świetlicę, ale zaczęliśmy od handlu obwoźnego  odzieżą. Kupiliśmy samochód za pieniądze z dotacji, umieściliśmy na nim reklamę naszej spółdzielni i wyjeżdżamy z towarem do okolicznych wiosek.   Na pewno  jesteśmy  już rozpoznawlani w okolicznych miejscowościach. Mamy dobrą gatunkowo odzież w niewysokich cenach. Klienci już nas znają i my też ich poznajemy, wiemy z jakiej oferty najchętniej korzystają, sporo z nami rozmawiają i są bardzo mili. W planie mamy również   koszenie trawy na zlecenie, posiadamy własny sprzęt. W sezonie letnim będziemy także   wynajmować  zamek  dmuchany. Planujemy otworzyć sklepik spożywczy. Nasza spółdzielnia liczy pięciu  członków. Obecnie wszyscy zatrudnieni  są na umowę o pracę.

B.P.: W jaki sposób podejmujecie decyzje? Burza mózgów czy raczej decyzja prezeski?

M.A.: To zależy, jakie decyzje są do podjęcia. Czasami jest tak, że nie ma czasu na zwoływanie całej spółdzielni i decyzję podejmuje prezeska spółdzielni, ale najczęściej ustalamy wspólnie plan działania i decyzje są podejmowane wspólnie.

B.P.: Dzieląc się już zdobytym doświadczeniem, co zrobilibyście teraz inaczej?

M.A.: Raczej chcieliśmy zrobić właśnie to, co cały czas robimy. Udało nam się zrealizować wszystko to, co zamierzaliśmy i co zapisaliśmy w biznesplanie. Małymi krokami uruchamiamy kolejne zaplanowane przedsięwzięcia. Proszę trzymać kciuki, żeby wszystko się udało.

A co poradzilibyście osobom, które rozważają założenie tego typu działalności?

M.A.: Nasz rada jest taka, żeby ludzie tworzyli spółdzielnie i miejsca pracy dla siebie.  To jest bardzo dobry pomysł na sprawdzenie swoich możliwości. Jednak mamy taki apel : uzbrójcie się w cierpliwość, bo założenie działalności gospodarczej nie jest łatwe, lecz po jakimś czasie przynosi efekty i ogromną satysfakcję.

B.P.: Dziękuję za rozmowę.

————————————————————————————————————————————————————

Jesteśmy po to, by pomagać

 

W czasach coraz bardziej starzejącego się społeczeństwa pojawiło się zapotrzebowanie na usługi związane z opieką nad seniorami. Kobiety ze Spółdzielni Socjalnej „Pomocni” zakasały rękawy i zdecydowały się zagospodarować tę niszę rynkową.

 Z Moniką Bystrzak, Prezes Spółdzielni Socjalnej „Pomocni”, rozmawia Agnieszka Kołodziej

 

Agnieszka Kołodziej: Spółdzielnia socjalna to dość specyficzna forma prowadzenia działalności. Skąd pomysł na taki biznes?

Monika Bystrzak: Pomysł na biznes wziął się z naszych obserwacji. Dookoła słychać, że społeczeństwo się starzeje, młodzi ludzie wyjeżdżają za granice, rodzi się mniej dzieci. Wiele instytucji, które mają ugruntowaną pozycję na rynku, podejmuje działania na rzecz ludzi starszych, samotnych czy niepełnosprawnych. Jesteśmy przekonani, że będzie ich przybywać. Prywatnie też mamy doświadczenie w opiece nad osobami starszymi i chorymi z naszych rodzin. Doskonale wiemy, że dla członków rodziny to olbrzymie obciążenie fizyczne i psychiczne. Bardzo trudno jest czasami pogodzić obowiązki zawodowe i opiekę nad osobą zależną. Na spotkaniu przy kawie wywiązała się dyskusja dotycząca tego, że nie ma u nas takiej firmy, która kompleksowo zajmowałaby się opieką nad osobami zależnymi. Wtedy jedna z koleżanek zaproponowała założenie wspólnego biznesu. Pomysł się spodobał, zrobiłyśmy rozeznanie i  usłyszałyśmy o możliwości udziału w tego typu projekcie. Przekonał nas fakt, że w czasie szkoleń kadra animatorów, doradców, trenerów krok po kroku będzie nas wspierać w podjętych zamierzeniach. Wtedy zaczęliśmy uczyć się o spółdzielniach socjalnych i jak możemy to połączyć z naszym pomysłem na biznes. Najważniejsza jest dla nas praca, którą będziemy wykonywać, jak również poziom usług, które będziemy świadczyć.

A.K.: W takim razie jakie usługi możecie zaproponować potencjalnemu klientowi?M.B.: Skupiliśmy się na dwóch rodzajach usług. Po pierwsze jest to opieka nad osobami starszymi, chorymi, niepełnosprawnymi oraz dziećmi w domu klienta. Po drugie -  bardzo szeroka gama usług związanych z utrzymaniem czystości w domu i wokół niego. Jeżeli chodzi o opiekę nad osoba zależną, to są to czynności związane z codziennym funkcjonowaniem podopiecznego, czyli toaleta, podawanie posiłków, leków, pomiary ciśnienia, utrzymanie czystości,  ustalanie wizyt lekarskich, robienie zakupów i kupno leków, wyjście na spacer czy załatwienie spraw urzędowych. Usługi utrzymania czystości to natomiast odkurzanie, mycie podłóg, armatury łazienkowej, okien, luster, ale również sprzątanie obiektów nowo wybudowanych i po remoncie, garaży i piwnic.

A.K.: Co wyróżnia Was na rynku?

M.B.: Nieograniczone możliwości. Jesteśmy otwarci na uwagi i sugestie naszych klientów. Usługi wcześniej wymienione to tylko kilka propozycji przedstawionych tak, aby nie zanudzić czytelników. W naszej okolicy mnóstwo jest starszych osób, których dzieci i wnuki wyjechały za granicę za pracą. Tak ułożyło się ich zawodowe życie. Dlatego mamy świadomość, że starsze samotne osoby potrzebują pomocy w codziennych sprawach. Do tego możemy sprawować opiekę w godzinach wieczornych i w święta, kiedy inne instytucje już nie pracują. Nasze największe atuty to zgrany zespół i dobry przepływ informacji, który pozwoli szybko reagować na bieżące problemy naszych klientów.

A.K.: Czy spółdzielnia wygląda tak, jak sobie wymarzyłyście?

M.B.: Żeby mówić o spełnionych marzeniach, trzeba zacząć funkcjonować. Urządzamy biuro, roznosimy ulotki, spotykamy się z osobami z branży medycznej, aby zaoferować swoje usługi. Czekamy na klientów. Więc na to pytanie odpowiemy później.

A.K.: Czego mogę Wam życzyć?

M.B.: Wielu zleceń i wytrwałości w podejmowaniu nowych działań.

———————————————————————————————————————————————————-

Pionierzy spod kasztanów

7Wszystko zaczęło się w roku 2011. Pełna motywacji grupa, z panią prezes Lucyną Wilgocką na czele, rozpoczęła swoje działania, by założyć jedną z pierwszych w powiecie pyrzyckim spółdzielni socjalnych. Ten wysiłek się opłacił.

W założeniu Spółdzielni Socjalnej „Pod Kasztanami” pomogła Fundacja Barka oraz firma 4C Krzysztof Musiatowicz. Jednak największy wysiłek włożyli sami jej członkowie – bez sporej ilości poświęconego czasu i sił potrzebnych do tego, aby spółdzielnia mogła zaistnieć, pewnie by się nie udało. W tej chwili, pomimo tak naprawdę niedługiego okresu funkcjonowania na rynku, spółdzielnia ma się świetnie i co najważniejsze – cieszy się bardzo dobrą opinią.

Pysznie z regionu i nie tylko

Spółdzielnia postawiła przede wszystkim na catering i był to strzał w dziesiątkę. Przepyszne potrawy przygotowywane własnoręcznie przez panią Lucynę i innych członków spółdzielni znane są w niemal całym powiecie i  są tym lepsze, że wykonywane są z pasją i według tradycyjnych, regionalnych przepisów. ”Pod Kasztanami” oferuje catering tradycyjny i regionalny – dzięki temu do klientów z terenu powiatu pyrzyckiego trafiają pyszne obiady przygotowywane codziennie ze świeżych produktów i półproduktów z dostawą do wskazanego miejsca. Na specjalne zamówienie spółdzielnia przygotowuje zarówno potrawy tradycyjne, jak i nowoczesne i regionalne z różnych zakątków Polski i świata.

Filmowanie i sprzątanie

Oprócz cateringu spółdzielnia zajmuje się także usługami multimedialnymi, które mogą być w pewien sposób wartością dodaną do usług cateringowych, na przykład w przypadku obsługi wesel czy innych imprez okolicznościowych. W tej dziedzinie specjalistą jest pan Maciej Machiński. To on, korzystając ze swojego wieloletniego doświadczenia, profesjonalnie sfilmuje niemal każdą okazję. Oprócz uroczystości rodzinnych i oficjalnych, są to także filmy reklamowe i promocyjne, których nie powstydziłaby się profesjonalna agencja reklamowa. Dodatkowo spółdzielnia trudni się usługami porządkowymi i sprzątającymi.

Praca z pasją

Siedziba Spółdzielni znajduje się w Rzepnowie, tam też do dyspozycji jest bogato wyposażona sala, w której odbywają się różnego rodzaju szkolenia, konferencje, imprezy okolicznościowe i rodzinne oraz imprezy dla społeczności lokalnej, takie jak Mikołajki, Andrzejki, zabawy sylwestrowe i karnawałowe, majówki itp., dzięki którym mieszkańcy mogą w przyjemny sposób spędzać czas wolny.  „Pod Kasztanami” to warte polecenia przedsiębiorstwo, które zakres oferowanych usług wykonuje profesjonalnie, przez osoby z wiedzą, doświadczeniem i – co najważniejsze – z pasją. To doskonały przykład na to, jak pomoc osobom bezrobotnym, które zakładają spółdzielnie socjalną, przełożyć można na ich własny sukces, a przy okazji także rozwój lokalny.

——————————————————————————————————-

Banie trzymają się Razem!

DSC00542Spółdzielnia Socjalna „RAZEM”, jako pierwsza w województwie zachodniopomorskim, otrzymała wsparcie z funduszu pożyczkowego TISE. Dzięki jej działalności wieś Banie, zlokalizowana w powiecie gryfińskim, już od kilku ostatnich lat stanowi silny ośrodek ekonomii społecznej w Polsce.

Z Prezesem Spółdzielni, Markiem Głowackim, rozmawia Maciej Rębilas.

 

Maciej Rębilas: Panie Marku, zgodnie ze starym polskim przysłowiem „sukces ma wielu ojców”, jak to się stało, że udało się utworzyć w Baniach tak dobrze prosperującą spółdzielnię socjalną?

Marek Głowacki: Nasze początki sięgają 2007 r. Wtedy to jako członkowie gryfińskiego Stowarzyszenia Abstynenta „Feniks” braliśmy udział w cyklu szkoleń  „Aktywny Absolwent”, gdzie uczyliśmy się pisać podania i szukać dla siebie miejsca na rynku pracy. Była to dla nas namiastka Klubu Wsparcia Koleżeńskiego. Pierwsze nasze spotkanie z ekonomią społeczną nastąpiło tak naprawdę dopiero w 2009 r., gdy byliśmy uczestnikami kolejnego szkolenia właśnie z zakresu ekonomii społecznej. We wspomnianym spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele organizacji pozarządowych, władz gminnych i powiatowych oraz reprezentanci stowarzyszeń. Wtedy to po raz pierwszy usłyszałem o projekcie realizowanym przez Fundację Pomocy Wzajemnej „Barka” i Centrum Ekonomii Społecznej 4C pt. „Niezależne, Samodzielne Spółdzielnie Socjalne”. Od dawna chcieliśmy utworzyć spółdzielnię socjalną, jednak nie wiedzieliśmy, jak tego dokonać. Baliśmy się przeszkód, a ten projekt był jakby stworzony specjalnie dla nas. Udało nam się dostać do projektu i w pięć osób założyliśmy Spółdzielnię Socjalną „RAZEM”. Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj. 16 września podpisaliśmy umowę, w ramach której otrzymaliśmy około 80 000 zł, nie pamiętam dokładnie (śmiech). Wszystkie pozyskane środki zainwestowaliśmy w materiały budowlane i samochód.

M.R.: Jak Pan wspomina udział w projekcie „Niezależne, Samodzielne Spółdzielnie Socjalne”?

M.G.: Dzięki temu projektowi spełniłem swoje marzenie i utworzyłem podmiot ekonomii społecznej, który jest „nasz”. Pracujemy na rzecz spółdzielni i to sprawia nam nie lada satysfakcję. Sam udział w projekcie wspominam bardzo dobrze. Organizacja szkoleń i zajęć wyglądała niezwykle profesjonalnie. Zarówno do zakwaterowania, jak i do posiłków nie można było się przyczepić, wszystko na bardzo dobrym poziomie. Niezwykle wartościowe okazały się dla mnie zajęcia poświęcone prowadzeniu spółdzielni socjalnych, mniej interesowały mnie szkolenia z prowadzenia stron internetowych i księgowości, chociaż nie mówię wcale, że nie są to tematy ważne.

M.R.: Czy pamięta Pan pierwsze zlecenie, które wykonała spółdzielnia?

M.G.: Oczywiście, że pamiętam. Pierwsze zlecenie dotyczyło wykonania prac remontowych w sali ślubnej w Baniach i było to w listopadzie 2011 roku. Nie jest łatwo przebić się nowo powstałemu podmiotowi na rynku usług, szczególnie jeżeli jest się spółdzielnią socjalną, o której wiedza jeszcze nie jest rozpowszechniona w społeczeństwie. Niemniej jednak udało nam się uzyskać to pierwsze zlecenie. Niewątpliwie wielkie słowa podziękowania należą się Pani Wójt Gminy Banie, Teresie Sadowskiej, która otoczyła nas swoją opieką i pomaga nam do tej pory.

M.R.: Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu spółdzielni socjalnej?

M.G.: Wiem z perspektywy czasu, ponieważ już od kilku lat prowadzimy taki podmiot, że najtrudniejsze jest przebicie się ze swoją ofertą na rynek zewnętrzny. Niełatwo jest  pozyskać stałe zlecenia. Może było to spowodowane tym, że byliśmy pierwszą spółdzielnią socjalną na tym terenie i tak naprawdę uczyliśmy się ekonomii społecznej i spółdzielczości razem z władzami gminnymi. Z biegiem czasu doprowadziliśmy naszą współpracę do perfekcji. Myślę, że ten niezwykle dobry kontakt z władzami gminnymi jest jednym z naszych największych sukcesów.

M.R.: Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

M.G.: W dalszym ciągu będziemy starać się o sukcesywne poszerzanie naszej współpracy z Gminą Banie. Chcielibyśmy bardzo, żeby Gmina stała się członkiem spółdzielni. Jesteśmy dobrze odbierani na tym terenie, staliśmy się rozpoznawalni, dzwonią do nas ludzie zainteresowani zakładaniem spółdzielni socjalnych, jesteśmy zapraszani na konferencje tematyczne, gdzie opowiadamy o naszej przygodzie ze spółdzielczością. Aktualnie walczymy o kolejne zlecenia, m.in. o usługę rozebrania 500 m2 budynku w Lubanowie i remont pokojów w Ośrodku Pomocy Społecznej w Gryfinie.

M.R.: Udało się Wam pozyskać środki finansowe z Towarzystwa Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych (TISE). Jak tego dokonaliście?

M.G.: Tak, zdecydowanie jest to nasz sukces. Jesteśmy pierwszym podmiotem z województwa zachodniopomorskiego, który otrzymał wsparcie z tego funduszu pożyczkowego. Otrzymaliśmy 15 000 zł, przeznaczymy je na zakup niezbędnych materiałów i urządzeń. Zdecydowanie polecamy pożyczki z TISE, udzielane są na niezwykle dogodnych warunkach, a najważniejsze jest to, że są nisko oprocentowane. Jedynym problemem w trakcie ubiegania się o pożyczkę jest przebrnięcie przez całą dokumentację. Bardzo dziękujemy Pani Emilii Kowalskiej  (Aktywa Plus Emilia Kowalska)  za udzieloną w tym zakresie pomoc. Dzięki jej zaangażowaniu poradziliśmy sobie z przeciwnościami. Dziękujemy również firmie 4C Centrum Ekonomii Społecznej Krzysztof Musiatowicz za przekazanie pierwszych informacji o TISE.

M.R. Co chciałby Pan na koniec powiedzieć kolejnym potencjalnym spółdzielcom, którzy mają ochotę pójść w ślady Spółdzielni Socjalnej „RAZEM”?

M.G.: Powiem tak – jeżeli miałbym jeszcze raz podejmować decyzję o założeniu spółdzielni socjalnej, na pewno byłaby ona taka sama, czyli nie wahałbym się i podpisał stosowne dokumenty (śmiech). Szczególnie, że wiedza o ekonomii spółdzielczej i spółdzielniach socjalnych jest już zdecydowanie bardziej rozbudowana niż jeszcze kilka lat temu. Dodatkowo można dostać wsparcie pomostowe, które pozwala pokrywać najpotrzebniejsze, comiesięczne drobne wydatki. Dlatego polecam zakładanie takich podmiotów ekonomii społecznej i zachęcam do udziału w projektach takich jak Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej w regionie stargardzkim, który umożliwia utworzenie spółdzielni socjalnej.

M.R.: Dziękuję za rozmowę

"Dobrze jest mieć ludzi,
z którymi można robić rzeczy niezwykłe"
« Poprzednie Październik 2017 Następne »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
dotacje / praca

szkolenia / rozwój

wsparcie / pasja

doradztwo / zaufanie

newsletter